W dniach 18-24 lipca grupa licealistów i studentów z województwa lubelskiego miała okazję przekonać się, że kandydat do miana Europejskiej Stolicy Kultury 2016 nie musi być miastem naznaczonym bolesną historią i zapełnionym monumentalnymi zabytkami.
W dniach 18-24 lipca grupa licealistów i studentów z województwa lubelskiego miała okazję przekonać się, że kandydat do miana Europejskiej Stolicy Kultury 2016 nie musi być miastem naznaczonym bolesną historią i zapełnionym monumentalnymi zabytkami.

Jako uczestnicy projektu "Lublin – San Sebastian na drodze do Europejskiej Stolicy Kultury 2016" organizowanego przez Fundację Kultura Enter we współpracy z Wydziałem Kultury Urzędu Miasta Lublin i Warsztatami Kultury gościliśmy przez 6 upalnych lipcowych dni w jednym z najpopularniejszych hiszpańskich kurortów – San Sebastian. Ten raj dla miłośników beztroskiej rekreacji okazał się również prężnie działającym ośrodkiem kulturalnym, kosmopolitycznym perpetuum mobile, napędzanym niesłabnącą energią ludzkiej ambicji i entuzjazmu.

Wiecznie zielone światło
Pomysł był prosty – udaliśmy się do San Sebastian po to, by w ramach współpracy tego miasta z Lublinem wykonać projekt multimedialny dotyczący kultury i unikatowości gościnnego partnera w staraniach o tytuł ESK 2016. Oprócz nas, w jego realizacji brała także udział grupa młodych mieszkańców San Sebastian. Do wykonania projektu potrzebny był nam sprzęt fotograficzny, kamery cyfrowe i uważna obserwacja skąpanego w słońcu baskijskiego kurortu. Nie było to wbrew pozorom takie proste – trzy szerokie, piaszczyste plaże, kurs surfingu i zachwycające widoki odwracały uwagę od szczegółów. Z powrotem na właściwe tory skierował nas niezbyt intensywny, lecz mimo to odczuwalny szok kulturowy. Baskowie (tak należy nazywać mieszkańców tej części Hiszpanii) nauczyli nas na przykład, jak niewiele znaczy czerwone światło, gdy nie jedzie żaden samochód. Mieszkańcy i turyści mogą pozwolić sobie na tak beztroski stosunek do przepisów drogowych, gdyż kierowcy samochodów nie mają tendencji do popędzania pieszych klaksonami. Mając zielone światło, pokornie czekają aż wszyscy maruderzy opuszczą pasy. Jednak w naturze nic nie ginie. Chwilę później można usłyszeć, jak "samochodziarze" znów czują zew miejskiej dżungli i trąbią na siebie nawzajem z gwałtownością godną prawdziwych Basków.

Rankiem surfing, wieczorem jazz
Zyskane przez nas w ten sposób poczucie swobody zrównoważone zostało lekcją komunikacyjnej pokory. Uzbrojona w kamerę cyfrową i znajomość języka angielskiego grupa filmowa ruszyła pewnie przed siebie w poszukiwaniu chętnych do krótkiej rozmowy o życiu kulturalnym San Sebastian. Dumni z płynności swojego latami szlifowanego angielskiego napotkaliśmy opór w postaci krótkiego stwierdzenia "no english". Problem polegał na tym, że polska grupa mogła na to odpowiedzieć jedynie równie treściwym "no spanish" i w tym momencie ciekawie zapowiadająca się konwersacja dobiegała końca. Jednak nasza determinacja zaowocowała odnalezieniem kilku anglojęzycznych Basków oraz Polki posługującej się hiszpańskim i mieszkającej od trzech lat niedaleko San Sebastian. Dowiedzieliśmy się od nich, że masowa turystyka nie musi wcale przeszkadzać kulturze, a ich miasto to przestrzeń stworzona zarówno dla miłośników jazzu, kina lub malarstwa, jak i amatorów kąpieli morskich i windsurfingu. Większość z pytanych przez nas osób wiedziała o istnieniu konkursu na Europejską Stolicę Kultury. Wszyscy byli zgodni co do tego, że San Sebastian ma ogromne szansę na dostanie się do kolejnych etapów rywalizacji. Zapytani o polskie skojarzenia, wymieniali najczęściej Romana Polańskiego. To akurat nie dziwi – mało który mieszkaniec San Sebastian nie skorzystał ani razu z oferty jednego z najstarszych na świecie festiwali filmowych, który odbywa się właśnie w ich mieście.

Kulturalne perełki
Wizyta w biurze organizacyjnym festiwalu była jedną z atrakcji zapewnionych przez zaprzyjaźnionych z Lublinem Basków. Dowiedzieliśmy się tam, jak wyglądają przygotowania do odbywającej się co roku we wrześniu imprezy (w czasie trwania festiwalu zatrudnionych zostaje około 700 wolontariuszy) oraz co stanowi o jej wyjątkowości. "Gwiazdy dobrze się tu czują' z uśmiechem przyznała rzecznik prasowy festiwalu. Jednak to nie tylko obecność wielkich nazwisk i urok czerwonego dywanu przyciągają corocznie przed festiwalowe ekrany ok. 1000 akredytowanych dziennikarzy z całego świata i ponad 200.000 widzów z różnych regionów Hiszpanii. Różnorodność sekcji tematycznych pozwala każdemu uczestnikowi festiwalu wybrać najbardziej interesujące go dzieła z różnych obszarów sztuki filmowej. W tym roku, poza konkursem głównym, pokazywane będą również filmy baskijskie, nowe kino hiszpańskie oraz "Perły" – nagradzane na innych festiwalach głośne obrazy uznanych twórców.
Warto zauważyć, że festiwal filmowy nie jest jedyną ważną imprezą kulturalną organizowaną w San Sebastian. Osobiście mieliśmy okazję uczestniczyć w trwającym od 22 do 26 lipca festiwalu muzyki jazzowej "Heineken Jazzaldia". Ta odbywająca się już po raz 44 muzyczna fiesta zgromadziła pod ustawionymi na plaży scenami tłumy turystów i mieszkańców miasta. Wśród nazwisk twórców i zespołów widoczny był również lubelski akcent w postaci dwóch grup wykonujących muzykę klezmerską: Klezmafour i Lubliner Klezmorim.

Różne miasta, podobna wrażliwość
Opaleni i pełni wrażeń wróciliśmy z Hiszpanii 24 lipca. Jednak na tym realizacja projektu się nie kończy. Od poniedziałku staliśmy się bowiem przewodnikami młodych Basków po Lublinie. Tym razem to oni muszą skierować obiektywy kamer i aparatów na nieznane im miasto, jego kulturową odmienność i specyfikę. Efekty prac obu grup można będzie wkrótce znaleźć na stronie internetowej . Wywiady i zdjęcia, które zostaną na niej wkrótce umieszczone, stanowić będą nie tylko dowód współpracy obu miast w zakresie kultury, ale też wyraz tego, ze wspólnym mianownikiem wszystkich tego typu inicjatyw jest otwarcie się na odmienność i nieprzemijająca chęć kształtowania przestrzeni kulturalnej swojego miasta.

/Anna Kiedrzynek – uczestniczka wymiany/

Źródło: Warsztaty Kultury – Filia Centrum Kultury w Lublinie