Zbliża się koniec roku, a wraz z nim czas poszukiwań nowego kalendarza. Wybór jest trudny, gdyż na rynku mamy wiele ciekawych i kolorowych publikacji. Wśród tych masowych produktów są jednak prawdziwe perełki - kalendarze, które ukazują się niezmiennie od wielu lat.
Zbliża się koniec roku, a wraz z nim czas poszukiwań nowego kalendarza. Wybór jest trudny, gdyż na rynku mamy wiele ciekawych i kolorowych publikacji. Wśród tych masowych produktów są jednak prawdziwe perełki – kalendarze, które ukazują się niezmiennie od wielu lat.

Prestiżowe, charytatywne, bogato ilustrowane – legendy wśród kalendarzy. Mimo że mają grupę swoich wiernych fanów, to z roku na rok zyskują nowych. Na czym polega ich magia?

Dobre uczynki na dobry początek roku
Nowy Rok to wspaniała okazja do tego, by zacząć wszystko od nowa. Wielu z nas właśnie wtedy spisuje noworoczne postawienia, które mają sprawić, że nasze życie stanie się lepszym. A co mogłoby w tym pomóc, jeśli nie dobre uczynki? Taką niepowtarzalną możliwość okazania dobrego serca każdego roku dają nam kalendarze charytatywne. Dochód z tego rodzaju projektów przeznaczony jest na szczytny cel: np. na zakup obuwia zimowego dla dzieci z najuboższych rodzin – jak w przypadku kalendarza "Dżentelmeni", czy na wsparcie leczenia małych pacjentów z Dziecięcego Centrum Oparzeń w Krakowie – jak to czynią twórcy tegorocznego kalendarza "Zodiacus". Takie projekty oczywiście nie mogłyby istnieć bez wsparcia sponsorów, patronów medialnych oraz… wielkich gwiazd ze świata show biznesu. To waśnie sesje zdjęciowe z ich udziałem są często magnesem przyciągającym ludzi do zakupu kalendarza i sprawiającym, że za rok ten sam projekt znów ich zauroczy.

Przepustka do elitarnego klubu
Wiele instytucji i firm wydaje własne kalendarze korporacyjne, ale niewiele z tych firmowych projektów urosło do rangi legendy jak kalendarz "Pirelli". Zdjęcia do tego kalendarza to prawdziwe działa sztuki, a nawet środek artystycznego wyrazu. Autorami fotografii w ciągu ponad czterdziestoletniej tradycji wydawniczej kalendarza byli tacy mistrzowie jak: Terence Donovan, Inez Van Lamsweerde, Vinoodh Matadin, Robert Frejman, a ostatnio nawet wielki dyktator mody Karl Lagerfeld. Oprawa graficzna kalendarza niewiele ma wspólnego z produktem, jakim są opony do samochodu, ale o jej wyjątkowości świadczą wielkie nazwiska, piękne kobiety, tradycja poprzednich wydań i prestiż. Kalendarz ma swoich wiernych pasjonatów, którzy kolekcjonują każde wydanie od 1964 roku.
Inne prestiżowe kalendarze, którym przy każdej edycji towarzyszy uroczysta gala oraz ogromne zainteresowanie ze strony mediów, to "Lavazza" i "Campari". Twarzą dwunastej edycji kalendarza "Campari" jest amerykański wilkołak Benicio Del Toro. Wydawać by się mogło, że i tutaj najistotniejszą rolę grają ludzie, ale karmazynowa czerwień słynnego trunku, obecna na każdej fotografii, przeczy temu poglądowi.

Autorem zdjęć do tegorocznego kalendarza "Lavazza" jest z kolei Mark Selinger. Projekt od kilkunastu lat zachwyca baśniową scenerią fotografii i barwną oprawą graficzną. Dotychczas tworzyły go wielkie nazwiska pokroju Annie Leibovitz, Helmuta Newtona czy holenderskiego fotografa Erwina Olafa.
Wiele z tego rodzaju kalendarzy to prawdziwe dzieła sztuki. Ich cena nie jest niska, a premierze każdej kolejnej edycji zawsze towarzyszy uroczysta gala oraz ogromne zainteresowanie ze strony mediów. Często są to edycje limitowane, których posiadanie jest niczym przepustka do elitarnego klubu.

Chwile średniej ważności
Nie każdy jednak marzy o sławie, bogactwie i przemijającym pięknie. Nie wszystkich fascynują gwiazdy kina i piękne modelki ze światowych wybiegów. Wielu z nas pragnie pielęgnować inne wartości i wtedy szukamy oryginalnych, nieszablonowych kalendarzy, które pozwolą nam wyrazić siebie oraz dzielić te wartości z najbliższymi. Jednym z takich projektów jest bez wątpienia kalendarz ścienny Wydawnictwa Ilustris, który co roku napełnia nas nową pozytywną energią. A wszystko to za sprawą twórczości wrocławskiego rysownika Andrzeja Tylkowskiego, który na kartach kalendarza uwiecznia chwile średniej ważności: wspólną kąpiel w wannie pełnej piany, masaż stóp, spacer z ukochaną osobą.
– Kiedy rysuję kolejne obrazki do kalendarza, przelatuje mi przez głowę tak wiele wspomnień. Czy te wszystkie chwile, które jedna za drugą odchodzą w przeszłość, są gdzieś zapisane? Moje rysunki to właśnie zapis "chwili średniej ważności". Sam fakt zanotowania i zauważenia takiej chwili nadaje jej wdzięk i czar. Czyni z niej wielką, nieprzegapioną okazję, którą udało się odkryć dla siebie i przeżyć w pełni – przyznaje Andrzej Tylkowski.

Ale chwile średniej ważności dzielone z drugą połówką lub bratnią duszą mogą być też uwiecznione w inny sposób, np. w formie fotokalendarza stworzonego z naszych własnych zdjęć. Wystarczy mieć galerię ukochanych fotografii, wybrać elektroniczny wzór kalendarza na stronie producenta fotoksiążek i wstawić tam zdjęcia. Nasze zamówienie trafia do druku, a po kilku dniach możemy się cieszyć gotowym efektem. To, podobnie jak kalendarz Ilustris, niezwykła podróż w głąb siebie, do świata wyobraźni, dla każdego, kto pragnie pielęgnować w sobie dziecko.
Kalendarz autorski Andrzeja Tylkowskiego po raz szósty

Objętość: 14 stron
Format: 30 x 47 cm
Nakład: 4600 szt.
Cena – w Empiku: 45 zł, cena w sklepie internetowym: 40 zł
Instrukcja obsługi: Powiesić na ścianie, odkrywać kolejne strony kalendarza co miesiąc i cieszyć się pięknem i kolorem przez cały rok.